• Praca za granicą a depresja

    gerelaxis jak być szczęśliwym
    Praca za granicą a depresja 4.00/5 (80.00%) 1 vote

    Czy ta sytuacja Cię dotyczy? Wyjechałeś / wyjechałaś za granicę do pracy i po kilku miesiącach, pomimo perspektywy lepszych zarobków i większych możliwości, czujesz że czegoś Ci bardzo brakuje? A może masz stany depresyjne i czujesz się bardzo smutno?

    Wypróbuj naszego rozwiązania, jakim jest GErelaxis. GErelaxis nie rozwiąże Twoich problemów, a sprawi że nauczysz się nad nimi panować.

    Czym jest GErelaxis i jak działa? O tym już za chwilę

    Każdy z nas ma problemy – tak? Tak! To oczywiste. Mniejsze czy większe sprawy nas dominują. Niestety nie ma co siedzieć z założonymi rękami i myśleć sobie, że kiedyś będzie lepiej. Jedyne co możesz zrobić to nauczyć się dominacji nad Twoimi stanami emocjonalnymi, a to co czujesz jest jedynie następstwem tego co masz w swoim umyśle, zaś uproszczając to – Twój umysł jest odczuciem tego co dzieje się w Twoim organizmie, to jakie reakcje w nim zachodzą, jakie hormony są wydzielane itd.

    Jednak jeśli cały czas dostarczasz do siebie złe bodźce, negatywne myśli, smutki, żale czy zawiści, to niestety Twój organizm można porównać do auta, które jeździ na najgorszej jakości zanieczyszczonym paliwie. Nie dziwne, że się psuje, niedomaga i silnik strasznie wyje, zaś wydech kopci.

    Depresja w pracy za granicą – do pokonania

    Musisz stworzyć sobie środowisko, które sprawi że się zrelaksujesz już na poziomie podświadomości. Aby każde wyzwanie, problem czy smutna sytuacja, nie była dla Ciebie przytłaczająca. Idealnym sposobem aby to osiągnąć jest medytacja. Wielu ludzi na słowo medytacja reaguje dziwną miną, bo to chyba jakieś czary czy może tajemne sztuki?

    Tymczasem medytacja to po prostu różne techniki, mające na celu zrelaksować nasze ciało i umysł, dzięki temu oczyszczamy się z tych wszystkich napięć.

    NIE JESTEM PRZEKONANY… zanim podejmiesz decyzję, spróbuj. Daj sobie 1 – 2 dni i przetestuj najprostszą metodę medytacji relaksacyjnej. Gwarantuję Ci, że po tym teście, okaże się – kurcze, problemy w mojej głowie znikają.

    Dlaczego warto medytować z GErelaxis?

    Jest to zestaw specjalnie zbilansowanych nagrań, łączących odgłosy natury z dudnieniami różnicowymi. One odprężają po pierwsze nie tylko na poziomie świadomości, ale też podświadomości. Naprawdę ciężko jest wyobrazić sobie uczucie którego się wcześniej nie doświadczyło, bo to tak jakby próbować opisać orgazm. Potrafisz to zrobić choćby swoimi słowami?

    GErelaxis wprowadza w taki stan, dzięki któremu można odpłynąć fizycznie i psychicznie, a co za tym idzie? Naładować się ogromną dawną endorfiny. Jeśli masz w sobie hormony szczęścia, to wiesz jak reagujesz na sytuacje stresowe? Nie reagujesz… Bo wiesz, że z każdej sytuacji jest wyjście.

    • zwolnili Cię z pracy – zamiast płakać, szukasz następnej, bo wiesz że będzie lepsza,
    • masz rozłąkę z rodziną – ale zamiast rozpaczać, cieszysz się, że niebawem ich spotkasz i ucieszysz się podwójnie,
    • dostajesz mandat – nie ma rozpaczy, jest lekcja na przyszłość,
    • ukradli Ci telefon – to tylko rzecz, większość danych da się odzyskać, a niebawem kupisz sobie nowy.

    Chcesz w taki sposób pochodzić do spraw? Wypróbuj GErelaxis, nawet jeśli wydaje Ci się to trudne do osiągnięcia czy niebywałe. Masz 14 dni na przetestowanie, jeśli nie będzie efektu WOW, odzyskasz swoje pieniądze (tak gwarantuje regulamin).

    Zobacz całą prezentację GErelaxis na oficjalnej stronie.

  • Zaburzenia snu

    kłopoty ze snem
    Zaburzenia snu 4.50/5 (90.00%) 4 votes

    Dzisiaj opowiemy sobie co nie co na temat zaburzeń snu. Jest ich naprawdę bardzo wiele:

    • budzenie się w nocy,
    • niewysypianie się,
    • napady lęków i natrętnych myśli,
    • dziesiątki innych objawów,

    Jeśli wykluczacie u siebie jakąś konkretna chorobę czy schorzenie (oczywiście po konsultacji z lekarzem), proponuję spróbować terapii z GErelaxis.

    GErelaxis na zaburzenia snu

    Nie jest to lek ani suplement ani nawet żadna substancja chemiczna. To produkt do dźwiękoterapii. Ktoś mógłby powiedzieć, że są to nagrania relaksacyjne, jednak jest to duże uproszczenie. GErelaxis to nagrania oparte o dźwięki natury, ale także dudnienia różnicowe z modulującymi częstotliwościami w tle.

    1. Najpierw wprowadzają nas w stan alfa (lekki trans)
    2. Następnie uspokajają przy wspomnianych dźwiękach natury
    3. Utrwalają w nas niewerbalne sugestie spokoju i poczucia bezpieczeństwa

    GErelaxis jest idealnym rozwiązaniem na zaburzenia snu, gdy wiele z nich ma podłoże stresowe. Stres to złe hormony, a te rozregulowują nasz organizm, co przekłada się negatywnie na sen.

    Po jakim czasie to pomaga?

    Może się okazać, że już przy pierwszym odsłuchiwaniu, nasze zaburzenia snu zostaną zminimalizowane lub kompletnie wyeliminowane, gdyż stan jaki opisywany był powyżej, charakteryzuje się ogromnym odprężeniem, a to przekłada się na zdrowy, spokojny, sen.

    Jednak warto odsłuchiwać nagrań nieco dłużej i w razie nawrotu problemów, ponownie odsłuchiwać nagrania.

    Czy to na pewno pomoże?

    Dajemy 100% gwarancji zadowolenia. Co to oznacza w praktyce? Jeśli okaże się, że problem jakim są zaburzenia snu nie zostanie rozwiązany, to masz 30 dni na zwrot i otrzymanie swoich pieniędzy z powrotem. 30 dni żeby przewałkować ten sposób i ocenić czy pomaga czy też nie. Nie ma tu żadnych ukrytych haczyków, otrzymasz 100% zwrotu wartości produktu.

    Gdzie zamówić?

    Najlepiej na oficjalnej stronie GErelaxis, jednak w sieci znajdują się też sieci partnerskie na których można znaleźć GErelaxis, często z różnymi pakietami dodatkowymi, jednak ceny są bardzo różne.

    W razie jakichkolwiek pytań, śmiało wypowiedz się w komentarzu.

  • Zioła na sen – czy warto?

    Zioła na sen – czy warto? 4.25/5 (85.00%) 4 votes

    zioła na senJesteś zwolennikiem ziół? Jeśli tak, to ten wpis będzie pewnego rodzaju rozprawką na temat ich skuteczności. Spróbuj spojrzeć na niego obiektywnie i zastanów się nad niektórymi kwestiami.

    Spróbujemy odpowiedzieć sobie wspólnie na pytania:

    1. Czy zioła na sen są faktycznie ZAWSZE takie skuteczne i dobre?
    2. Czy każdy z nas może stosować zioła na sen i czy powinien?
    3. Czy zioła na sen są dobrym rozwiązaniem?

    Wszystko jest trucizną

    Zapewne zdarzyło Ci się słyszeć takie stwierdzenie, które wypowiedział średniowieczny medyk Paracelsus Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę„.

    To mądre stwierdzenie, tyczy się praktycznie każdej substancji i każdego produktu. Nawet woda w nadmiarze nie jest zdrowa, bo nasze nerki nie zdążą jej „przepłukać” – zdawalibyście sobie z tego sprawę?

    Marchewka – któż by kwestionował jej zdrowe właściwości? A jednak „przedawkowanie marchwi” powoduje między innymi powiększenie wątroby, nadmierną pobudliwość, bóle głowy, osłabienie, a nawet  choroby skóry i zaburzenia wzroku – źródło.

    Podobnie bywa z ziołami. Niegroźna herbata, kawa (choć ta nie jest ziołem), rumianek, melisa – wszystkie one działają na nas w dany sposób, ponieważ zawierają dany związek chemiczny, a ten pobudza nasze organy w określony sposób. Dlatego często poruszany argument, że „dary ziemi” nie mogą nam zaszkodzić, może być szybko obalony, że silnie trujące rośliny, także są darami ziemi (np. wilcza jagoda).

    Zioła na sen silnie trujące?

     

    A co z typowo fizjologicznymi kwestiami?

    Weźmy taki niewinny dziurawiec – ma działanie moczopędne, co na dłuższą metę wcale nie jest dobre dla nerek. Osoby z uszkodzeniami wątroby, powinny unikać nadmiernego picia rumianka, bo ma on właściwości żółciopędne. Do tego, dziurawiec osłabia działanie niektórych leków, na przykład przeciwzakrzepowych lub antydepresantów. To trochę zdradliwe, bo przecież biorąc leki antydepresyjne, chciałoby się wspomagać też ziółkami na uspokojenie, a tu niespodzianka…

    Mięta – pobudza produkcję kwasów żołądkowych i o ile mamy niestrawności, działa pobudzająco, zaś stosowana na dłuższą metę, będzie powodowała uczucie zgagi. Ktoś ma zgagę i postanawia pić miętę, a tym tylko dokłada sobie do pieca. Dodatkowo matki karmiące powinny unikać picia mięty, gdyż zaburza ona proces laktacji, czyli produkcji pokarmu.

    Przedawkowanie melisy, może z kolei prowadzić do swędzenia skóry i pojawienia się pokrzywki.

    Wszystko to potwierdza Pani dietetyk Anna Kaczanowska źródło


    Nie należy też przesadnie demonizować ziółek. Zwykłe zioła na sen raczej nie spustoszą naszego organizmu, ale skutki uboczne mogą się pojawić. Jakie? Między innymi uzależnienie psychologiczne.

    Jeśli przed snem czytasz książkę i robisz to regularnie przez miesiąc, rok, 5 lat, to z czasem zasypianie bez książki jest utrudnione. Jeśli regularnie pijesz zioła na sen, to także uzależniasz się od tego psychologicznie.

    Zioła na sen rozwiązują problem, a przyczyny?

    Wyobraź sobie sytuację, że pęka ściana Twojego domu. Poważna sprawa, ale trzeba to jakoś załatać. Kupujesz najlepszy cement, gips, farby i za kilka dni wszystko wygląda już super. Jednak za miesiąc ściana pęka ponownie. Kurcze, co jest przyczyną… Łatasz to znów, a za kolejny miesiąc sytuacja się powtarza.

    Zamiast łatać tę ścianę w nieskończoność, może warto poszukać przyczyny gdzie indziej? Może jest jakaś wada fundamentów, którą warto naprawić? A może przyda się jakieś dodatkowe zbrojenie, bo dach jest zbyt mocno obciążony?

    Podobnie jest ze snem. Zioła na sen, będą usypiać Cię każdego dnia, ale co jest przyczyną bezsenności?

    Jeśli wyeliminujemy całą gamę problemów zdrowotnych, natury typowo cielesnej, czyli problemy z krążeniem i choroby poszczególnych organów, to na podstawie badań Colemana – Sleep-wake disorders based on a polysomnographic diagnosis, okaże się że problemem jest nasza psychika, a dokładnie stres. Stres to słowo o bardzo szerokim znaczeniu, a jego objawianie się, może być zupełnie różne u wielu osób.

    Może chodzić o stres w pracy, który odczuwasz jako lęk przed jakąś konkretną rzeczą, ale równie dobrze może to być stres w formie zdenerwowania („aż Cię trzęsie z nerwów”).

    Jeden i drugi, ma ogromny wpływ na nasz organizm, jest odpowiedzialny między innymi za produkcję kortyzolu przez nasze nadnercza, a za tym idzie wiele następstw fizjologicznych.

    Jak wyeliminować problem?

    Zatem zanim sięgniemy po zioła na sen, warto może zastanowić się nad kwestią rozwiązania problemu stresu? Jak go rozładować i jak nad nim panować, bo uniknąć się go w obecnych czasach nie da. Pomysłów i możliwości jest wiele:

    1. Aktywność fizyczna, dostosowana do naszych możliwości, ale z całą pewnością warto ją wprowadzić. Tutaj znajdziesz co nie co o sporcie.
    2. Joga, medytacja, autohipnoza. Obecnie jest mnóstwo możliwości na praktykowanie tych rzeczy samodzielnie, w domu, o każdej porze.
    3. Techniki i systemy relaksacyjne, takie jak GErelaxis* (o GErelaxis pisaliśmy nie raz na naszym blogu, poniżej małe wyjaśnienie).
    4. Hobby / socjalizowanie się i wszystko co sprawi, że wyjdziesz do ludzi. Zapisz się do kółka zainteresowań, do grupy miłośników „czegoś”, do amatorów wycieczek pieszych. Zobaczysz, że masz więcej czasu niż Ci się wydawało, a do tego dzięki relacjom społecznym, wytworzysz w sobie wiele pożądanych zachowań, które dostarczą masy endorfin (hormonów szczęścia).

    Widzisz jak daleko mogą sięgać problemy ze snem? I zioła na sen wcale nie muszą być najlepszym rozwiązaniem problemu.

    3 Słowa o GErelaxis

    W powyższym akapicie jest wzmianka o GErelaxis, czyli o tzw. systemie relaksacyjnym. Jeśli uważasz, że masz czasem nadmiar stresu w pracy, szkole czy związku, to warto przetestować GErelaxis. W linku znajduje się dokładna prezentacja tego systemu.

    Jeśli masz jakieś ciekawe spostrzeżenia czy uwagi odnośnie problemów ze snem, napisz w komentarzu.

    A zatem – udanego snu!

  • Joga dla początkujących – jak zacząć?

    joga dla początkujących
    Joga dla początkujących – jak zacząć? 4.67/5 (93.33%) 6 votes

    Czy muszę umieć kwiat lotosu?

    joga dla początkującychWielu ludzi widzi jogę jako karkołomne akrobacje, zgięcia, nadludzkie rozciągnięcia, pokonywani barier swojego ciała.

    Spokojnie! Zanim wykonasz supta kurmasa (nogi za głowę w pozycji pochylonej do przodu) i piękny kwiat lotosu, możesz zacząć od podstaw. Joga dla początkujących zaczyna się od bardzo prostych pozycji, które może wykonać każdy z nas, niezależnie od wieku, wagi, płci, a nawet w niektórych stopniach niepełnosprawności – dokładnie tak! (poniżej filmik na ten temat)

    Jeśli tylko jesteś w stanie poruszać swoim ciałem, rękami, nogami, głową i zastanawiasz się czy joga jest dla Ciebie, to odpowiedź brzmi tak.

    W czym pomaga joga?

    Gdyby chcieć wymieniać wszystkie zalety jogi, mogło by naprawdę zabraknąć nam czasu, bo powstają o tym książki, filmy, prace naukowe. Pisząc o korzyściach, mógłbym być bardzo stronniczy, dlatego postaram się obiektywnie opisać o kilku najważniejszych zaletach, a Ty OBIECAJ, że spróbujesz. Jeśli spodoba Ci się joga dla początkujących, to z pewnością pójdziesz dalej.

    Zatem joga to przede wszystkim opanowanie emocji, opanowanie swojego ciała, poprzez pracę z oddechem, rozciąganie, przyjmowanie pozycji, które mają nam udowodnić, że nasze ciało nie jest dla nas ograniczeniem. Pisząc tak normalnie – po ludzku, w jodze osiągasz coś takiego, co można nazwać maksymalnym skupieniem nad swoim ciałem i umysłem, przy czym pozycja ciała przestaje mieć znaczenie. A wszystko to możesz robić w swoim domu, bez wydawania dużej ilości pieniędzy.

    Co odczuwa się w jodze?

    W zależności od pozycji, możesz też odczuwać różne wrażenia, emocje, odmienne stany świadomości. Zapewne wszystko jest kwestią indywidualną, jednak nie udało mi się poznać kogoś, kto stwierdziłby, że joga zadziałała u niego negatywnie i poczuł się źle w trakcie wykonywania pozycji jogi. Z czasem to pokochasz i zobaczysz, że w jodze czujesz wielkie odprężenie a także oczyszczenie organizmu i umysłu.

    Joga dla początkujących – jak zacząć?

    Jogę można delikatnie porównać do sportu. W każdym sporcie trzeba mieć jakieś wyposażenie, jednak joga nie należy do wymagających czynności. Jedynym wymogiem jest wygodny strój, który nie krępuje ruchów. Dla mężczyzn będzie to dres i luźna koszulka, zaś kobiety często wykorzystują do tego celu leginsy. Ma być po prostu luźno i komfortowo, a kolor, materiał czy krój nie mają żadnego znaczenia. Pozycje jogi wykonuje się boso, dlatego buty są zbędne.

    Jaka mata do jogi?

    Joga dla początkujących na dobrą sprawę nie wymaga od nas maty. Wszystko zależy od nas. Można taką matę zakupić, może być to zwykła mata turystyczna, piankowa czy z materiału. Chodzi o to, aby nie ślizgać się na podłożu. O ile na parkiecie czy płytkach mata ma zastosowanie, o tyle jeśli uprawiamy jogę w domu na dywanie, to taka mata nie jest obowiązkowa.

    Muzyka do jogi – co może Ci dać?

    Podobnie jest z muzyką. Często stosuje się różne nagrania, zazwyczaj relaksacyjne. Moim zdaniem warto, jednak od tradycyjnych ambientów czy muzyki poważnej, wielu chwali sobie raczej dźwięki relaksacyjne niż typową muzykę.

    Naprawdę dobrze sprawdzają się nagrania do medytacji GErelaxis, które nie są typową muzyką ambientową (którą nie każdy lubi), a nietypowym połączeniem dźwięków natury z modulacyjnymi dźwiękami o zmiennych częstotliwościach.

    Modulacja wprowadzi Cię w stan alfa

    Te modulacje mają sprawić, że mózg zaczyna taktować na niższych częstotliwościach, wchodzimy w stan alfa i łatwiej jest nam się odprężyć, zapanować nad oddechem (gdyż organizm zwalnia). Oddech jest pełny, głęboki i dostarcza przyjemnego wrażenia, ciało rozluźnia się w sposób nie do opisania dla kogoś, kto tego nie doświadczył. Po prostu jest Ci przyjemnie tylko z tego samego powodu, że znajdujesz się w tym konkretnym stanie.

    Głęboko w nas jest dzikus 🙂

    Dźwięki natury, takie jak odgłosy lasu, szum wody, nawoływania ptaków, są odniesieniem do wolności i łączności właśnie z naturą. Z czym podświadomie kojarzy nam się las, łąka, rzeka? Z relaksem, spacerem, brakiem obowiązków, nakazów i zakazów. W lesie nikt nie wymaga od nas konkretnego ubioru, słownictwa ani zachowania (o ile nie szkodzimy tym innym, np. poprzez zaśmiecanie, niszczenie przyrody itd.).

    Zatem nasz umysł to świetnie dostrzega i już poprzez odsłuchiwanie dźwięków natury, łączy nas z takim właśnie stanem. Dlatego GErelaxis świetnie pomoże Ci osiągnąć stan pożądany w jodze.

    Zobacz pełną prezentację GErelaxis.

    Kiedy zaczynasz jogę, każdy się śmieje, póki nie zobaczą jak wyglądasz

    Efekty jogi są odczuwalne już w pierwszych tygodniach. Najpierw poprawia się stan emocjonalny. Mamy większą motywację, więcej energii do pracy, lepszy nastrój, dlatego nie irytują nas rzeczy, które normalnie wyprowadziły by nas z równowagi.

    Poprawia się też ciało. Joga to rozciąganie mięśni i ścięgien. Jest też lepsze krążenie krwi, a poprzez regularne i pełne oddychanie, dotleniamy ciało i mózg.

    W jodze wytwarza się niesamowita ilość endorfin. Po takiej jednej sesji jogi, masz wrażenie jakby ktoś obdarował Cię najlepszymi prezentami urodzinowymi (lepiej nie robić tego w nocy, bo z natłoku emocji na pewno nie zaśniesz 🙂 ).

    Zobacz jaki efekt osiągnąć ten człowiek właśnie dzięki jodze. Nie mógł chodzić, w wieku 47 lat, miał uszkodzone stawy i sporą nadwagę. Co tam nadwagę – otyłość. Dzięki jodze ten gość może nie tylko chodzić, ale i biegać czy robić pompki.

    Joga dla początkujących tu i teraz

    Spróbuj zacząć od dziś. Jeśli masz taką możliwość, najlepiej od teraz. Polecana dla początkujących pozycja dziecka.

    Klęknij na podłodze w taki sposób aby duże palce stóp dotykały się. Usiądź na łydkach i wyprostuj kręgosłup. Teraz wykonując wdech, unoś swoje ręce przed siebie – w górę, zaś przy wypuszczaniu, pochylaj swoje ręce wraz z tułowiem do przodu tak aby dotknąć podłogi i aby klatka piersiowa dotykała kolan a czoło podłoża. Ręce cały czas wyciągnięte do przodu. Wykonaj 10 głębokich i powolnych wdechód, a następnie wróć do pozycji wyjściowej.

    Już po tym małym ćwiczeniu odczujesz miłe odprężenie. Jeśli masz ochotę na więcej, na YT znajdziesz mnóstwo pozycji. Wystarczy wpisać joga dla początkujących pozycje lub po angielsku „yoga for begginers poses’, a znajdziesz mnóstwo poradników i filmików instruktażowych.

    Podsumowując

    Joga jest dla każdego. Nie trzeba mieć specjalnego sprzętu. Warto stworzyć sobie przyjemny klimat – idealnie sprawdzają się nagrania relaksacyjne jak GErelaxis. Joga pomaga zrzucić wagę, poprawić stan emocjonalny, daje motywację do działania.

    Zatem na co jeszcze czekasz?

  • Jak medytacja działa na mózg

    medytacja
    Jak medytacja działa na mózg 5.00/5 (100.00%) 2 votes

    Medytacji przypisuje się wiele ciekawych i nieco tajemniczych możliwości. Można dzięki niej oczyścić umysł, można wejść w stan odmiennej świadomości, aby spojrzeć na wiele spraw w nieco odmienny sposób, można też rozwijać się duchowo i mentalnie.

    Jednak czy są jakieś badania, obserwacje, wnioski, które mówiły by o tym jak medytacja działa na mózg? sprawdźmy

    Medytacja a endorfiny

    Medytacja to pod kątem fizjologicznym, bardzo pożądany stan. Jesteśmy rozluźnieni, mięśnie nie są spięte, bierzemy głębokie wdechy, więc organizm jest natleniony, staramy się oczyścić umysł (w zależności od techniki), nie myśleć o niczym lub mieć pozytywne wizualizacje.

    Taki stan jest odbierany bardzo dobrze przez nasz organizm, dzięki temu produkuje on wiele hormonów szczęścia (endorfin), dzięki czemu jesteśmy pozytywnie nastawieni do życia, lepiej radzimy sobie z problemami, lepiej podchodzimy do wyzwań.

    Odpoczynek, którego tak bardzo brakuje

    Sen to istotna sprawa ludzkiej egzystencji, jednak samo spanie nie zawsze wystarczy. Sen powinien być ukojeniem, a nie zawsze tak jest. Medytacja jest świetnym uzupełnieniem snu, jest to stan nieco odmienny od snu, ale charakteryzujący się podobnymi odczuciami. Organizm w medytacji bliższy jest stanowi snu, niż jawy, dlatego spełnia się tak ważny czynnik naszego codziennego życia, jakim jest odpoczynek.

    W medytacji można rozluźnić mięśnie, a pozbycie się napięcia fizycznego, jest często kluczem do opanowania napięcia psychicznego.

    Czy medytacja leczy depresję?

    Najnowsze badania psychologiczne, wykazują że różne formy medytacji, pomagają w walce z chorobami takimi jak depresja, chroniczne lęki, natrętne myśli. Można śmiało powiedzieć, że są to choroby umysłu, a jeszcze głębiej – choroby duszy.

    Medytacja zmienia mózg

    O tym czy medytacja faktycznie zmienia strukturę mózgu, postanowił przekonać się zespół Sary Lazar z Uniwersytetu w Michigan. Przeprowadzili oni badania w oparciu o medytację uważności.

    16 uczestników badania, byli poddawani szeregom pomiarów i ich mózgi były badane pod różnym kontem. Codziennie medytowali, a także wykonywali różne ćwiczenia. Okazało się, że po ośmiu tygodniach badania, zaobserwowano zmiany w mózgach uczestników, głównie zmiany w powiększeniu się istoty szarej w hipokampie. Hipokamp jest odpowiedzialny między innymi za modelowanie emocji. Jego rozmiar może ulegać zmniejszeniu na skutek między innymi nadmiaru wydzielania kortyzolu (uznawanego za hormon stresu).

    Dlatego z całą pewnością można stwierdzić, że medytacja realnie zmienia strukturę naszego mózgu, co ma pozytywne konsekwencje na wielu płaszczyznach naszego życia.

    Jak zacząć medytować

    Po prostu zacząć. Technik, rodzajów i stylów medytacji są setki o ile nie tysiące. Wybierz coś dla siebie i zacznij już dziś. Nie potrzeba do tego specjalistycznych sprzętów, miejsc ani umiejętności. Po prostu spróbuj.

    Reklama: Sprawdź muzykę do medytacji GErelaxis – wprowadź się w stan alfa łatwo i przyjemnie.

    A jeśli masz jakieś spostrzeżenia, to zapraszamy do komentarzy.

     

  • Czy używamy 10% swojego mózgu?

    problemy z koncentracją
    Czy używamy 10% swojego mózgu? 5.00/5 (100.00%) 2 votes

    Postaramy się dziś wyrazić opinię na temat tego czy faktycznie używamy 100% czy może tylko 10% naszego mózgu?

    Teoria o 10% mózgu

    Kiedyś wręcz mistyczna, mówiła o tym, że człowiek używa bardzo małej części mózgu i co by było, gdyby mógł używać powiedzmy 20 czy 30% swoich możliwości intelektualnych.

    Niestety w ostatnich czasach teoria jest bardzo „gnębiona” i coraz to nowsi naukowcy, starają się ją obalić. Najlepszym dowodem przeciw teorii, wydaje się chyba zapis aktywności mózgu, badany za pomocą elektroencefalografu. Badanie to pokazuje, że wszystkie części naszego mózgu pracują i są aktywne nawet podczas snu. Czy faktycznie to potwierdza, że wykorzystujemy potencjał 100% naszych możliwości intelektualnych? Absolutnie się z tym nie zgodzę.

    Porównajmy to do samochodu, czy to że dany samochód ma 240 km/h na liczniku, oznacza że zawsze nim tyle jedziemy? No ale przecież pracują wszystkie podzespoły silnika…

    100% Twojego organizmu?

    Ale to maszyna, więc jej się nie da porównać. No to weźmy Twoje ciało. Czy to, że dziś podnosisz powiedzmy 50 kilogramów obciążenia na ławce, oznacza że wykorzystujesz 100% możliwości swojego organizmu? Czy dzięki treningowi i motywacji, nie możesz osiągnąć 60, 70 czy 150 kilogramów? Mało tego, często już dzięki odpowiedniej rozgrzewce i technice, jesteś w stanie podnieść więcej, przebiec więcej, wytrzymać dłużej.

    To, że każda partia mózgu pracuje i wykazuje aktywność, nie oznacza że to jest 100% możliwości mózgu.

    Nikt nie przedstawiał tego w sposób następujący: 10% z całego mózgu pracuje, a reszta jest nieaktywna (to byłoby bez sensu), dlatego nie ufaj w 100% badaniom, naukowcom i sceptykom, bo dzięki temu sam siebie ograniczasz.

    Czyż nie istnieją ludzie, którzy:

    • potrafią zapamiętywać OGROMNE ciągi liczb?
    • potrafią w pamięci rozwiązywać trudne zadania matematyczne?
    • potrafią czytać z prędkością 1 strony a4 na kilka sekund?

    Ale to pewnie geniusze itd… Mówiąc w ten sposób, ograniczasz się na własne życzenie. A może oni, dzięki ćwiczeniom, odpowiedniej praktyce, a nawet dicie i nawykom, osiągnęli takie właśnie wyniki i rozwinęli swój mózg?

    Dlatego weź się do pracy, działaj, ćwicz i pracuj nad sobą niekonwencjonalnymi metodami, bo tylko takie pozwalają Ci osiągnąć coś więcej. Wszystkie inne to tylko „metody” jakie stosują wszyscy, zatem ich skuteczność jest jaka jest.

    Powodzenia!

  • Rower, bieganie czy siłownia? Co jest najlepsze na odchudzanie?

    nauka na pamięć
    Rower, bieganie czy siłownia? Co jest najlepsze na odchudzanie? 5.00/5 (100.00%) 1 vote

    Nie ma najlepszej metody odchudzania i na tym można by skończyć ten wpis, ale opowiem Ci dokładnie dlaczego mam takie zdanie.

    Największy błąd odchudzania

    Jest to stawianie na „złoty środek”, na przykład na jakaś pigułkę, albo jakieś dziwne urządzenie. Tymczasem nie ma najlepszego sposobu odchudzania, zaś kluczem jest dywersyfikowanie, czyli „rozkładanie sił” na różne rzeczy. Każda z technik ma swoje plusy i minusy, ale połączenie ich, daje wspaniały efekt.

    Rower – nie obciąża stawów, można jeździć z przyjaciółmi, można w trakcie rozmawiać, słuchać audiobooków, można zwiedzać ciekawe terany. Minusem zaś jest to, ze trzeba taki rower kupić, więc na początek jest to wydatek około 1500 zł za markowy, najtańszy rower.

    Bieganie – przy dużej wadze warto zacząć od energicznych spacerów, marszo-biegów i biegania po tzw. miękkim podłożu, gdyż bieganie może obciążać stawy. Koszt to kwestia dobrych butów, podstawowego ubrania (do 500 zł z pewnością wystarczy). Największym plusem jest to, że możemy utrzymywać stałe tempo biegu i stałe tętno, co jest dobre do odchudzania.

    Siłownia – aby skutecznie zrzucać wagę, trzeba pamiętać o ćwiczeniach siłowych, przynajmniej 2 razy w tygodniu, ponieważ wtedy utrzymamy tkankę mięśniową (a to ważne nawet dla kobiet). W innym wypadku, mięśnie będą redukowały swoją masę, co utrudni zrzucanie tkanki tłuszczowej a w przyszłości spotkamy się z efektem jojo. Siłownię można zastąpić ćwiczeniami domowymi (pompki, przysiady, brzuszki, drążek). Minusem siłowni jest jej koszt (w zależności od klasy siłowni i miasta od 60 – 200 zł miesięcznie), jednak często po zapisaniu się na siłownię, występuje pożądany „efekt socjalizowania się”. Poznajesz nowych ludzi, którzy z tobą ćwiczą, porównujecie efekty, wymieniacie się doświadczeniem i to jest bardzo dobre.

    Wspomaganie odchudzania

    Wszelkie prochy redukujące tłuszcz… jest to zbędna sprawa i powie ci to każdy dietetyk czy trener. Warto zadbać o bilans kaloryczny i to z pewnością załatwi sprawę. Ewentualnie jakieś witaminy i minerały, to nie zaszkodzi. Zaś wszystkie fat burnery, nowe formuły redukcji tkanki tłuszczowej, raczej do kosza.

    Dużo psychologii i nastawienia.

    Powodzenia.

  • Sesja tabletki – czy warto brać przed egzaminem?

    poprawa pamięci
    Sesja tabletki – czy warto brać przed egzaminem? 4.00/5 (80.00%) 3 votes

    Chyba każdy student kojarzy tabletki Sesja, które obiecują niesamowite wyniki w nauce, a także większą poznawalność egzaminów. Postaram się co nie co przyjrzeć opiniom na temat tabletek Sesja, a także zobaczymy co ona ma takiego w składzie, czego nie mają żadne inne produkty.

    UWAGA: Wpis ma charakter informacyjny, nie ma za zadanie ani promować produktu ani pokazywać go w złym świetle, a informacje na podstawie których został stworzony materiał, są ogólnodostępne. Końcowa opinia o tabletkach Sesja jest opinią prywatną.

    Skład tabletek Sesja

    No to sprawdźmy, co takiego magicznego ma owa pigułka wiedzy.

    Celuloza, wyciąg z liści mate, kofeina, wyciąg z korzenia żeń-szenia, wyciąg z liści brahmi, sole magnezowe kwasów tłuszczowych, dwutlenek krzemu.

    Celuloza – jest to substancja wypełniająca, która jest w ogromnej liczbie suplementów diety czy jak to niektóre firmy nazywają „wyrobów medycznych”. Człowiek nie trawi celulozy, a zatem producenci dodają ją tylko po to, aby produktu wydawało się więcej. Zamiast małych ziarenek piasku, mamy wielką pigułę 🙂

    Wyciąg z liści mate – jedna z substancji aktywnych. Yerba mate słynie ze swoich właściwości do pobudzenia, zawiera kofeinę, ale też dużo substancji korzystnych dla organizmu, między innymi antyoksydanty. Jeśli chcesz poczytać więcej o yerba mate, to warto zacząć choćby od Wikipedii. Można ją także kupić w każdym sklepie herbacianym, a koszt jest porównywalny do cen „lepszej jakości” herbaty. Jedna tabletka zawiera 25 mg tej substancji.

    Kofeina – tego składnika chyba prezentować nie trzeba. Podnosi ciśnienie, wydolność, pobudza itd. Na różnych działa różnie, mnie osobiście pobudza, ale na krótki czas (do godziny). W tabletce Sesja mamy 30 mg kofeiny. Moim zdaniem trochę za mało, bo filiżanka kawy ma około 60 mg.

    Wyciąg z korzenia żeń-szenia i wyciąg z liści brahmi – są to rośliny które słyną ze swoich dobrych właściwości. Nie chce mi się opisywać każdej z kolei, ale pokrótce: żeń szeń pobudza, uspokaja, przeciwdziała zmęczeniu (taki trochę złoty środek „na wszystko”). Podobno zawiera ponad 200 różnych mikroelementów i witamin. Brahmi znów cenione jest ze względu na właściwości wspomagające procesy pamięciowe.

    Sole magnezowe kwasów tłuszczowych – substancja glazurująca (obojętne dla człowieka),

    Dwutlenek krzemu – substancja przeciwzbrylająca (także obojętne dla organizmu).

    Podsumowanie składu tabletki Sesja

    W pewnym sensie skład wydaje się „interesujący”. Mamy coś na zmęczenie, coś na pobudzenie i na pamięć. Czy to faktycznie działa i współpracuje ze sobą? Sprawdźmy dalej. Dobrą wiadomości dla mnie jest to, że produkty są ogólnodostępne i mogę tego typu mieszankę przygotować sam. Pytanie, czy chciałoby mi się gotować 3 lub 4 napary / herbatki / nalewki, żeby się lepiej uczyć… 🙂

    Opinie o tabletkach Sesja

    I tu się zaczyna. Liczyłem na to, że znajdzie się jakaś przewaga za lub przeciw, ale z opiniami w internecie to po prostu niemożliwe. Nie ma takiego produktu, który byłby albo dobry albo zły w 100%, dlatego też opinie o tabletkach Sesja są zróżnicowane.

    Są rozbieżności, bo jedni piszą że tabletka Sesja zaczyna działać dobiero po 2 tygodniach jak się organizm jakby „nasączy” (nie wiem jak to ładnie nazwać), zaś inni twierdzą, że po 2 tygodniach juz nie ma tego efektu wow. To jeśli chodzi o okres czasu działania. Z kawą miałem tak, że przez pierwsze miesiące czy lata jej picia, był wyraźny efekt doładowania mocy. Teraz gdy piję ją codziennie, ten efekt jest słabszy, bo organizm się przyzwyczaił.

    Co do samego działania i mocy działania, także bywa różnie. Jedni chwalą sobie charakterystyczny „kop do nauki”, inni opisują, że byli zbyt pobudzeni i nie mogli się skoncentrować (i znów – wszystkim nie dogodzisz).

    W temacie Kafeterii dużo pań pisało, że nie miały znacznego efektu (zobacz dyskusję), na innych forach zdarzają się wręcz niesamowite historie jakoby ktoś nauczył się (teraz parafrazuję i przytaczam przykład) książki medycznej w dwa tygodnie, czyli coś co powinno robić wrażenie.

    (Prawie) Moja opinia

    Była też jedna ciekawa wypowiedź jednego z internautów, którą mniej więcej po swojemu przedstawię. Otóż istnieje obawa, że jeśli sięgnę po jakiś lek czy suplement diety wspomagający naukę, to w pewnym sensie stracę wiarę w siebie, bo a miesiąc czy za rok, okaże się, że nie mogę się już normalnie uczyć bez pigułki. Niezależnie od tego czy organizm się przyzwyczai do danych substancji czy będzie to tylko taka nasza głupia psychologia, ale coś w tym jest.

    Ludzie w naszych czasach chcą mieć na wszystko pigułkę i tabletkę. Ja zadaję sobie pytanie, czy nie warto wypracować w sobie TAKIE mechanizmy psychologiczne, które pozwolą nam się uczyć szybciej, lepiej, skuteczniej? Jest przecież masa technik i sposobów nauki, może warto je uwzględnić.

    Niezależnie od tego jaką decyzję podejmiesz i czy wybierzesz sesję czy też nie, życzę zdania egzaminu i samych dobrych ocen!

  • Calominal opinie

    Concept image of a woman on a diet, eating a measuring tape, isolated on white
    Calominal opinie 5.00/5 (100.00%) 2 votes

    Concept image of a woman on a diet, eating a measuring tape, isolated on white

    Skąd na naszym blogu opinie na temat produktu wspomagającego odchudzanie – Calominal? Choć nie jest to do końca produkt ściśle związany z naszą tematyką, to jednak skupia się w dużej mierze na psychologii, bo jak wiadomo na odchudzanie w ogromnej mierze ma wpływ psychologia.

    Zanim przejdziemy do kwestii technicznych na temat Calominal… Technicznych to dziwnie brzmi, ale chodzi o te wszystkie składy, opinie, badania, to warto zadać sobie ważne pytanie.

    Czy Calominal wystarczy do odchudzania?

    Czy jeśli decyduję się na Calominal czy na jakąś tam tabletkę, to czy to już wystarczy w odchudzaniu? Zapewne producent będzie nas zapewniał, że tak. Na materiałach reklamowych zobaczymy osoby przed i po z czego te po, mniej lub bardziej odchudzone (a niektóre nawet fajnie wyrzeźbione).

    Nie kwestionując „jakiegoś tam wpływu” produktu Calominal na przemianę materii i przyswajanie tłuszczów, trzeba to podkreślić, że z jednym produktem po prostu nie da się schudnąć. W skutecznym odchudzaniu najważniejsze są 3 rzeczy – dieta, aktywność fizyczna i nastawienie. To ostatnie świetnie pasuje do charakteru naszego bloga, bo często wspominamy o kwestiach psychologicznych.

    Myślisz sobie – nie chudnę, bo taką mam genetykę, złą przemianę materii itd., więc tabletka Calominal czy jakaś inna, powinna załatwić sprawę. Niezupełnie.

    Czy ograniczenie tłuszczu pomaga schudnąć?

    Weźmy teorię, która mówi że Calominal ogranicza wchłanianie tłuszczów. Twój organizm przyzwyczajony jest do otrzymywania jakiejś dawki różnych substancji (makro i mikro elementów), aby mógł normalnie funkcjonować. Jeśli nagle dostarczysz mu mniej tłuszczów czy węglowodanów, to organizm „zauważy” te zmiany. Wiesz jaka jest pierwsza reakcja organizmu na niedobory? Spowalnia przemiana materii. Nie wierzysz? Zapytaj pierwszego lepszego trenera czy sportowca.

    Jeśli jesz mniej, stosujesz głodówki, czegoś nie przyjmujesz (tłuszczu czy węglowodanów), po kilku dniach względnego chudnięcia, nagle zaczyna się coś dziwnego…

    Skutki szybkich zmian w diecie

    Senność, brak motywacji do czegokolwiek a w skrajnych przypadkach osłabienia i omdlenia. Choć teraz to bagatelizujesz i myślisz sobie „wszystko, byle by schudnąć”, to po takich ekscesach, odechce Ci się odchudzania (a wiem doskonale po sobie…). Gdy schudłem szybko, głównie przez drastyczną dietę, to mój organizm nastawił się na trym „przetrwania”, to tak jak telefon ze słabą baterią, który wycisza dzwonki, odłącza internet, przyciemnia ekran, tak Twój organizm ograniczy się do podstawowych funkcji życiowych, ale ucierpi na tym samopoczucie.

    Twoje ciało domaga się tego, co dostawało codziennie. To tak jak dziecko, które dzień w dzień gra w gry komputerowe, a Ty nagle zniszczysz mu komputer czy konsolę. Nie będzie zadowolone i nie pójdzie bawić się na podwórku, prawdopodobnie dostanie szału i ostatecznie nie będzie to dobre dla jego zdrowia (głównie psychicznego).

    Jeśli zmiany, to na poważnie

    Teraz całkiem serio już bez porównań. Szybkie i drastyczne zmiany, ucięcia kalorii (typu 1000 kcal dziennie), drastyczne odrzucanie produktów i rodzajów jedzenia, nie zawsze jest dobre. Dlatego proponuję Ci podejść do tematu profesjonalnie – albo wszystko, albo nic. Jeśli będziesz sobie tak podchodzić, to dziś dietka z gazetki, jutro jakieś pigułeczki, pojutrze jakieś kiepskie urządzenie na spalanie brzucha i tak kilo w tył, dwa do przodu – nic z tego nie będzie.

    1. Dieta od dietetyka i to sprawdzonego. Polecam ludzi, którzy chodzą na siłownię. Mogą taką dietę stworzyć DLA CIEBIE i tylko pod Ciebie za kilkadziesiąt złotych. Dietetycy – tacy typowi, często mają jedynie wiedzę książkową, dlatego polecam tych praktyków, a nie tych co siedzą w biurach i piszą diety.
    2. Aktywność fizyczna. Nie wiem na co Cię stać pod względem możliwości czasowych, sprzętowych, wydolnościowych itd. Jeśli zaczynasz, rób spacery, lekkie biegi, podskoki, pompki, drążki i co tam możesz. Jeśli siłownia, to upewnij się, że ktoś Cię odpowiednio poinstruuje. Nie bądź Januszem siłowni. Lepiej wydać kilkaset złotych na trenera i nauczyć się techniki, niż chodzić 5 lat bez efektów.
    3. Suplementacja nie jest zła, ale to DODATEK. Tak samo tyczy się to kreatyny, jak i wszystkich wspomagaczy spalania tłuszczu. Jeśli to będzie Calominal, to pamiętaj że nie może być on dla Ciebie podstawą. Jeśli ktoś kiedyś spalił brzuch pigułkami, to dawać go tutaj – gwarantuję, że takiej osoby nie ma.
    4. Motywacja. I to jest najważniejsze. Pamiętaj, aby każdy trening był bardziej jakimś wyzwaniem. Jeśli jednego dnia przejdziesz kilometr, to następnego dnia spróbuj zrobić to szybciej, a za kilka dni przejdź już 1500 metrów, za kilka tygodni z obciążeniem itd. To samo z bieganiem. Musisz sprawiać by Twój organizm cały czas miał jakieś wyzwania, wtedy będzie się korzystnie dla Ciebie rozwijać. Tłuszcz nie pali się w miesiąc. Zbieramy go latami, a chcemy spalić w kilka tygodni a nawet dni?!

    Opinia o Calominal

    Teraz przejdźmy do samego produktu. Postaram się co nie co wyszukać o Calominalu, zobaczymy jaki ma skład i co ludzie o nim sądzą na w miarę sprawdzonych portalach. Na początku podkreślam, że nie zależy mi na tym żeby produkt był jakoś zareklamowany ani też aby został zlinczowany. Obiecuję być obiektywnym i wyłonić największe plusy i minusy.

    Skład Calominalu

    Co my tutaj takiego mamy, co tak wspaniale działa. Kilka źródeł podaje taką mieszankę:

    Celuloza – służy w wielu lekach i wyrobach medycznych jako wypełniacz. Nasz organizm w żaden sposób tego nie wchłania ani nawet nie trawi, to po prostu przez nas „przelatuje”

    Chitoza – nie udało mi się znaleźć nic na temat substancji o nazwie chitoza. Może chodzi o chitozan, który jest opisany tutaj. Jeśli tak, to jest to substancja przeciwzakrzepowa. W przypadku tłuszczu, ma działać w taki sposób, że wiąże ze sobą cząsteczki tłuszczu i te rzekomo nie są przyswajane przez organizm. Substancja ta występuje także w krewetkach, małżach i homarach.

    Sole magnezowe kwasów tłuszczowych – ktoś by mógł pomyśleć, że to jakaś substancja aktywna, coś tam mówią o kwasach tłuszczowych… nie, to po prostu substancja przeciw zbrylająca, zobacz tutaj. Substancja nieszkodliwa.

    Poliwinylopirolidon – stabilizator. Uwaga, tutaj piszą, że może mieć skutki uboczne.

    Dwutlenek krzemu – nieszkodliwa substancja przeciw zbrylająca.

    Ja nie jestem ani chemikiem, ani biologiem, ale na moje oko, wynika z tego że substancją aktywną Calominalu jest Chitoza / Chitozan / Chitosan o której nie udało mi się zbyt wiele znaleźć. Skład Calominalu nie podaje też ilości w/w substancji.

    Opinie o Calominal, znalezione w internecie

    Najpierw miałem przytaczać cytaty o Calominalu, ale okazało się że są one tak skrajne w dwie strony i ciężko jest ustalić, które są pisane serio, które pod względem emocji, a które są zabiegiem marketingowym. Dlatego postanowiłem wspomnieć o największych plusach i minusach wspominanych w komentarzach.

    Negatywne opinie o Calominalu

    Jeśli ktoś narzekał na skutki uboczne, to były to często zaparcia i bóle głowy. Czy to bezpośredni skutek zażywania tego wyrobu medycznego? Ciężko stwierdzić, bo nie udało się znaleźć żadnych badań w tej kwestii. No i standardowo z negatywnych komentarzy, pojawiały się te mówiące o braku skuteczności produktu. Po kilku tygodniach stosowania, pewna grupa ludzi nie zauważyła efektów.

    Pozytywne opinie o Calominalu

    Pojawiały się też pozytywne komentarze, mówiące o tym że produkt zadziałał i pomógł schudnąć. Teraz tylko kwestia weryfikacji tego które komentarze były wiarygodne a które nie. Jeśli brać pod uwagę te, które mówią o zrzuceniu 20 – 30 kilogramów w ciągu paru miesięcy, to ja osobiście nie jestem do końca przekonany.

    Podsumowując

    Nie udało mi się znaleźć badań ani wiarygodnych testów produktu czy substancji zawartych w składzie Calominalu, dlatego ja osobiście jeśli miałbym zastosować Calominal, to tylko jako dodatek do diety i treningu. To jest moje zdanie i moja opinia. A Wy macie jakieś? Zapraszam do komentarzy.

  • Skuteczna metoda nauki słówek z języka obcego

    afirmacje językowe
    Skuteczna metoda nauki słówek z języka obcego 4.50/5 (90.00%) 4 votes

    Słówka to podstawa każdego języka obcego. Możesz umieć wszystkie zasady gramatyczne, lecz bez słówek się nie dogadasz, zaś w drugą stronę to jak najbardziej będziesz w stanie jakoś przekazać informację.

    Jak zatem uczyć się słówek skutecznie?

    Skuteczna metoda nauki słówek – system

    Żeby uczyć się skutecznie, musisz mieć system, tylko to zagwarantuje Ci sukces w nauce. Opowiem Ci o moim systemie, dzięki któremu uczę się naprawdę dużej ilości słówek miesięcznie. Dziennie to zaledwie 1 – 5 słówek, powiedzmy średnio 3 słówka, co miesięcznie daje jakieś 90 nowych słówek. Oczywiście skuteczność zapamiętywania odgrywa tu ważną rolę. Dzięki technice, którą stosuję, trwale pamiętam nawet 90% z nauczonych się słówek. Staram się to regularnie monitorować, stąd wiem jak ta metoda jest skuteczna.

    A zatem przejdźmy do rzeczy.

    Pozyskiwanie nowych słówek

    Obecnie jestem na etapie angielskiego w którym rozumiem więcej niż 90% tekstu czytanego, około 80% tekstu słuchanego, zaś bez większych problemów, mniej lub bardziej poprawnie przekażę każdą informację. Jednak nie zawsze tak było. Moje początki to była umiejętność rozpoznawania podstawowych słówek i zwrotów. Jak wtedy wyglądała nauka słówek?

    1. Brało się tekst, piosenkę czy filmik na YT i należało wypisywać te słówka, które pojawiały się najczęściej. Polecam zapisywanie słówek, zwrotów i wyrażeń. Gdy mamy np. wyrażenie „such a great idea„, zamiast wypisywać słowo po słowie, przetłumaczmy całość, np. jako „co za wspaniały pomysł”. Takie schematyczne uczenie ma sens, bo w taki sposób robią to dzieci. Dziecko uczy się właśnie w postaci takich „klocków wyrazów”.
    2. Z najpopularniejszych słów i zwrotów, tworzy się nam pewna lista. Powiedzmy, że są to:
    • such a great idea,
    • wonderful day,
    • bedraggled,

    I teraz warto wesprzeć się jakimś narzędziem, żeby zastanowić się czy aby na pewno wszystkie te słówka/zwroty są nam niezbędne do przetrwania już na początku nauki. Być może są zwroty ważne i bardzo ważne.

    Tutaj najważniejsze!

    Co zatem robimy? Wpisujemy je w Google, żeby sprawdzić ich popularność. Należy wpisać je w cudzysłowie, wtedy znajdziemy ich tzw. bezwzględne występowanie, bez żadnej odmiany i bez zmienionego szyku.

    Gdy wklepuję w Google: „such a great idea” wyszukiwarka pokazuje mi 22 miliony, dwieście tysięcy wyników (a właściwie wystąpień) – 22 200 000, natomiast „wonderful day” – 14 800 000, a „bedraggled” zaledwie 487 000.

    Gdyby nasza lista była dłuższa, były by tam słówka popularne i mniej popularne, a co to oznacza? Że znacznie częściej spotkasz się z: such a great idea, niż z bedraggled. Nadając tym słówkom tzw. wagi (np. 1, 2 i 3) zakładasz, że te najwyższej wagi musza być opanowane do perfekcji. Trzeba je wałkować na wszelkie sposoby, aż nie nauczysz się ich na 100%.Dopiero wtedy będzie można zacząć z tymi rzadszymi.

    Gdzie znaleźć słówka i zwroty? Chyba o tym nie trzeba wspominać. Mamy XXI wiek, Youtube, teksty na dowolny temat na blogach, forach i serwisach internetowych – materiałów znajdziesz aż nadto.

    Metody nauki słówek – wpajanie ich do głowy

    Mamy jakiś tam pomysł jak wyznaczyć sobie słówka „popularne i mniej popularne”, ale jak sprawić żeby zostały w naszej głowie na dobre.

    System przewiduje także to.

    Nie nauczysz się prawdziwego znaczenia słówka, póki nie zrozumiesz jak ono naprawdę działa. Sama znajomość danego wyrazu, nie gwarantuje, że potrafisz go używać.Załóżmy, że jesteś osobą początkująca i znajduje słówko „burn„, które słownik przetłumaczy Ci jako „palić”, a zatem it’s burning będzie znaczyło – to się pali.

    Jednak czy można powiedzieć „I burn cigarettes” chcąc powiedzieć, że palę papierosy? No nie, bo ktoś zrozumie nas, że bierzemy papierosy i wrzucamy je do ognia. W angielskim burn, to spalać coś lub coś co płonie. Zaś palenie papierosów to „smoke„, co z kolei znaczy „dym” / „dymić” (bo wiele rzeczowników, jest także czasownikami i przymiotnikami zarazem” – tak bywa.

    Jakby tego było mało, burn znaczy też „oparzyć się”, czyli I am burned znaczy „jestem poparzony / oparzony”.

    Widzisz na jednym przykładzie jak wiele można pomieszać? Do tego dochodzą idiomy,przysłowia, metafory, przenośnie. Jak się przed tym bronić?

    Grafika Google pokaże Ci znaczenie słówka

    W wielu przypadkach już samo wpisanie słówka w Google i pokazanie grafiki, objaśnia prawdziwe znaczenie słowa.  Sprawdź „burn„.

    Obrazki pomagają jeszcze bardziej skojarzyć sobie jakieś słówko. Prawdopodobnie znajdziesz tam wiele obrazków z napisem burn w płomieniach, to skojarzenie na pewno będzie mocno utrwalone. Jako ćwiczenie, wpisz te słówka (jeśli ich nie znasz) i spróbuj bez tłumaczenia zrozumieć co przedstawiają.

    tired,

    scared,

    tall,

    fast,

    Już po obrazkach, zobaczysz co to znaczy.

    Twórz zdania z słówkami

    Ustal sobie, że z każdym słówkiem czy zwrotem, ułożysz minimum 10 zdań. Im głupsze, tym lepiej, bo wtedy je łatwo zapamiętasz.

    Warto także sprawdzić jak dane słówko brzmi, żeby nie okazało się że uczysz się jakiejś wyimaginowanej w głowie wymowy, która brzmi całkiem inaczej, a to bardzo istotne. Google Translate służy pomocą. Jest także wiele darmowych syntezatorów, np. Ivona.

    Do tego możesz wpisać dany zwrot na Youtube i zobaczysz jak brzmi on w wymowie i w konkretnej sytuacji.

    Takie przećwiczenie słówek, gwarantuje, że już za pierwszym razem po wykonaniu tych wszystkich zadań, zapamiętasz zdecydowaną większość.

    Wyznacz sobie cele nauki słówek

    Na dziś to tyle w  kwestii uczenia się słówek. Spróbuj ustalić, że dziennie uczysz się jakiejś ilości słów i zwrotów, np. 5. To jest dość mało, ale miesięcznie wychodzi z nich 150, zaś rocznie około 1800. Gdyby zapamiętać z tego zaledwie 60%, to już daje Ci sumę pozwalającą na komunikowanie się. (Znając około 3000 słów / zwrotów, możesz w miarę swobodnie porozumiewać się w języku obcym).


     

    Reklama

    afirmacje językoweJeśli chcesz wspierać swoja naukę języka obcego, sprawdź afirmacje mp3 do nauki języków. To pozwoli Ci „zanurzyć się”